sobota, 28 listopada 2015

Moja pierwsza Figma - Link.

Jakiś czas temu, dostałem w swoje łapki moją pierwszą Figme. Wybór praktycznie natychmiastowo padł na Linka, chociaż przyznam szczerze, że miałem przyjemność pograć jedynie w Legend of Zelda: Majora's Mask. Nie zmienia to jednak faktu, że uwielbiam głównego bohatera, a sama fabuła i zastosowana grafika zmusza mnie do opróżnienia mojego biednego portfela i kupienia kolejnych tytułów. Niemniej sama figurka została zaprojektowana na podstawie gry The Legend of Zelda: Skyward Sword i postać Linka, chociaż uniwersalna dla wszystkich gier, podchodzi z innego tytułu. Tytuły na platformę Wii, niestety nie posiadam tej konsoli, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją kupić wraz z grą.:)
Wrócę jednak do samej figurki – przeglądając oferty, starałem celować się w te, które są raczej tańsze. Głównie dlatego, że nie byłem przekonany, czy sama figurka spełni moje oczekiwania, a i też czy nie zawiodę się na producencie – Max Factory. Chciałem zobaczyć, czy mogę z czystym sumieniem kupować od nich produkty i być zadowolony. Szał na ich firmę w Internecie to jedno, ale czy naprawdę są aż tak świetni? No cóż.. zobaczcie sami.

Następnego dnia po zakupie, do moich drzwi zapukał pan kurier, zostawiając mi zwykłe, niepozorne pudełko.

Zdecydowałem się na zakupy w sklepie online - dystryktzero.pl. I muszę szczerze przyznać, że jestem bardzo zadowolony. Mieli cenę o 30 zł niższą niż konkurencja, a to zawsze o 30 zł bliżej nowej gry, ha! Przesyłka przyszła do mnie ekspresowo, ale bez jakiś szczególnych zabezpieczeń (spotkałem jedynie folie bąbelkową, żadnych poduszek z powietrzem). Strasznie się jednak ucieszyłem widząc pudełko! Ponieważ owinięte zostało papierem, także dosłownie czułem się jak podczas gwiazdki.:) 

Opakowanie jest dosłownie cudowne, przynajmniej moim zdaniem.:) Widzimy na nim tytułowe niebo i chmury, a to właściwie wystarczy, żeby zachwycić każdego maniaka serii Zeldy.


Tył opakowania pokazuje możliwe ułożenia figurki, aczkolwiek wydaje mi się, że to pozostaje w kwestii naszej wyobraźni. Link ma artykułowane stawy, więc możemy go ułożyć tylko tak, jak chcemy, nic nas nie ogranicza. Chociaż za żadne skarby, gdy próbowałem, nie mogłem zmusić go do siedzenia. Prawdopodobnie przez jego ubiór - jest wykonany z gumy, która niekoniecznie lubi się zginać. 

Emocje towarzyszące przy otwieraniu pudełka – totalnie nie do opisania! 



Tak prezentuje się sklejona paleta z całym wyposażeniem:

Muszę napisać jedno – wszelkie pozytywne opinie o producencie, są prawdziwe. Link naprawdę cieszy oko. Z pewnej odległości oczywiście, bo gdy się przyjrzymy, widzimy jakieś lekkie niedociągnięcia farby, natomiast cała reszta – coś niesamowitego. Co prawda sama figurka nie ma jakiś szczególnych detali, ale zadbano tutaj o całą resztę. Ciekawa sprawa tak przy okazji – im mniejszy szczegół, tym staranniej wykonany, co można dostrzec porównując chociażby kolczyki Linka, a jego zgięcie łokcia.

Co ciekawego możemy znaleźć w zestawie? Uzbrojenie naszego bohatera, zapasowe włosy oraz twarz (zawsze mnie to bawi, też chciałbym taką zapasową twarz dla siebie :D). Producent dołączył również ręce z różnymi uchwytami, standardowy stojak oraz folie ochronne (prawdopodobnie do transportu).


Małe spojrzenie na detale figurki: 



Wszystkie elementy wyposażenia, możemy dopasować do pasujących otworów. Tym samym mamy możliwość układania Linka w taki sposób, jaki tylko chcemy.
Krótko podsumowując, żeby nie robić z tego posta-książki: to były dobrze wydane pieniądze. Jestem zadowolony z każdego elementu figurki, całość została wykonana z dbałością o szczegóły, a i użyty materiał wydaje się być całkiem wytrzymały. Nie mogę się doczekać, kiedy uda mi się zabrać Linka na jakieś zdjęcia, wtedy też napiszę, czy nadal jestem zadowolony i czy ta konkretna Figma spełnia moje oczekiwania.;)
Trzymajcie się! Miłego dnia.

Początki bywają ciężkie...

Hejo!
Więc.. po naprawdę wielu tygodniach planowania, udało mi się wreszcie założyć tego bloga! Czuję obecnie mieszankę radości i przerażenia, głównie dlatego, że postawiłem sobie wysoko poprzeczkę.
Muszę przyznać, że nigdy nie udało mi się usiedzieć w jednym miejscu wystarczająco długo, by się do niego przywiązać. Mam tutaj na myśli blogi – cały ten świat, blogosfery, towarzyszył mi od małego. Zdaję sobie sprawę z tego, jak to brzmi, ale ledwie dostałem Internet w podstawówce, a już prowadziłem własny kąt na Onecie. Calutki okres mojej wczesnej edukacji przesiedziałem z nosem w blogosferze, z lepszym bądź (raczej) gorszym skutkiem. Niemniej jakoś z biegiem wydarzeń, moja 'internetowa działalność' ustała.
Aż do teraz.:) Postanowiłem wrócić do tego, co kilka lat temu przynosiło mi tak wiele radości. W końcu powinniśmy robić to, co wywołuje uśmiech na naszych twarzach, prawda? Z góry przepraszam za wszystkie niedociągnięcia, czy mój styl pisania – miałem naprawdę długą przerwę od tego wszystkiego.:)
Postaram się, żeby mój blog skupił wszystkie moje pasje w jednym miejscu. Myślę, że znajdziecie tutaj kopalnię zdjęć zabawek (ale to nie są zabawki, o!), recenzje gier, różnego typu poradniki różnego typu i rzeczy, które sprawiają mi radość. To wszystko wzbogacone będzie (lub nie, haha) moją osobą.

Do napisania! Miłego dnia.